piątek, 10 stycznia 2014

11. Bal cz 1- Książę Slytherinu

Hey!
Stwierdziłam że muszę jakoś częściej pisać i może dzięki temu więcej osób będzie tu zaglądać...Dlatego właśnie pojawia się rozdział. Mam napisany również następny. Ale dodam go za jakiś tydzień ewentualnie dwa pózniej raczej nie. A więc może w tym miesiącu możliwe że pojawią się jeszcze dwa rozdziały... A jak będę miała wenę to i trzy :3
Ale w następnym tygodniu mam dyskotekę i wycieczkę klasową. A to roche mnie ograniczy... Trudno i tak się postaram dodać rozdział.
Okey to tyle
Czytajcie!
PisarkaMel
PS.Zauważyłam że mama już ponad 5tys wyświetleń. Nie macie pojęcia jak mnie to cieszy :D
Ok teraz na serio...
Enjoy!



Wkońcu weszłam do sali. Wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Miałam nadzieję, że tak się stanie. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech i ruszyłam.Szłam w stronę wolnego stołu. Lecz nie było mi dane do niego dojść. Na mojej drodze stanął jeden z bliźniaków, Weasley i wyciągnął rękę w moją stronę w wyrazie niemego zaproszenia do tańca. Odrobinę się zdziwiłam, ale przyjęłam zaproszenie rudzielca.
-Fred czy George?- Spytałam
-A skąd wiesz, że w ogóle Weasley?
-To proste. Zostaliście tylko wy, Percy i ta fajtłapa przyjaciel Pottera. Plus do tego ty i twój brat bliźniak jesteście najwyżsi.
-Fred.
-Och, jaka długa odpowiedź.
-Nie znam żadnej tak wygadanej i naprawdę spostrzegawczej dziewczyny. Jak się nazywasz?
-To jest bal maskowy, choć maski nie były obowiązkowe. A ja mam. To chyba coś mówi.
-To powiedz, chociaż dom.
-Zgaduj Fred
-To nie fair. Ty wiesz, kim jestem a ja nie wiem, kim ty jesteś. Ale Zgadując to... Slytherin lub Ravenclaw.
-Brawo jednak nie tylko dowcipy masz w główce. Powiem tak: Do jednego z tych domów należę do drugiego chcę należeć. I więcej NIE POWIEM.
-Dobra ciociu Mądra.
-Jednak z Weasley'ami się nie dogadasz. Ty i George tylko o dowcipach, Ronald albo niema mózgu albo jest on wielkości ziarenka piasku. Pan Jestem Prefektem Naczelnym tylko gada o nauce i swojej pozycji a i jeszcze Ginevra. Nie znam jej zbytnio, ale jak dla mnie jest za bardzo nieśmiała a jak się otworzy to pewnie gada o chłopakach ciuchach itp. A reszty twojego rodzeństwa Nie znam.
Bardzo miło mi się rozmawiało i przekomarzało z Fredem, ale jak skończyła się piosenka zostałam zaproszona do tańca przez kolejnego chłopaka. I tak przez pół godziny.
Później podeszłam do stolika, aby coś zjeść. Ale nie było mi dane długo posiedzieć przy nim, bo po raz kolejny zostałam porwana do tańca.


***



Wieczór był bardzo miły. Tańczyłam z wieloma chłopakami, ale z żadnym mi się nie rozmawiało tak miło jak z Fredem.Naprawde się tego nie spodziewałam.
Można by powiedzieć, że od godziny 22 wędrowałam z rąk do rąk. Następnie stało się coś, czego NAPRAWDE się nie spodziewałam.
-Mogę prosić do tańca?- Usłyszałam tuż nad moim prawym uchem. Głos był niesamowicie aksamitny... Skądś go, kojarzylam ale dopiero się zorientowałam jak się odwróciłam. Napotkałam wtedy oczy, które nawiedzały mnie od dawna w snach.
-Jasne- odpowiedziałam.
Książe Slytheriu chwycił moją dłoń i pociągnął na parkiet. Jak znalezliścmy się na jego środku przyciągnął mnie do siebie i zaczęliśmy tańczyć do piosenki: Paramore - My Heart.
-Trochę mnie zdziwiłeś Malfoy.
-Skąd wiesz, kim jestem? -Spytał zdziwiony. Na moją twarz wpłynął delikatny uśmiech. Nic dziwnego, że się zdziwił. Miał maskę i inny kolor włosów. Ale to właśnie...
-Oczy cię zdradziły.
-No widać twoje nic nie zdradzą. -Powiedział patrząc głęboko w moje oczy.
-Ach no tak bywa. Jak tylko się dowiedziałam, że ma być bal maskowy wszystko sobie obmyśliłam. Mam też pewność, że nikt nie będzie wyglądał tak jak ja. To, co mam n a sobie powstało za pomocą zaklęć rzucanych przeze mnie.
-Łal. Masz niezłe umiejętności. Normalnie bym pomyślał, że to ta kujonica Granger. Ale nawet po twoim sposobie chodzenia, mówienia i charakterze widać, że to nie ta durna szlama.
-Nie Granger, to prawda. Ale też szlama...
Dracona zamurowało na chwile.
-Co zdziwiony? Pewnie zaraz się odsuniesz, bo się pobrudziłeś szlamem. -Byłam smutna. I to bardzo. Ten chłopak był dla mnie ważny. A jego myślenie, że jestem szlamą odsuwa nas od siebie. Sądzę, że zmieni do mnie nastawianie jak się dowie, że jestem czystej krwi. I jeszcze, kogo jestem córką.
-Nie...- Szepnął
-Nie nie? A no tak nie możesz uwierzyć że jestem szlamą? Sądziłeś, że co jestem jakąś bogatą czysto krwistą arystokraczką? To pewnie się zawiodłeś. - Stawałam się coraz bardziej zła.
Ale mimo wszystko kłamałam. Bo nawet długo nie trzeba się zastanawiać, że Black'owie, Riddle'owie i Leastrange'owie są bogaci. Chyba tylko rodzina Riddle z moich korzeni nie jest czystej krwi i nie jest arystokratyczną rodziną. Ale reszta tak.
-Nie. Nie oto chodzi. Po prostu... Mnie zaskoczyłaś...Proszę nie złość się- ostatnie zdanie wyszeptał.
Wtedy spojrzałam w jego oczy. Były pełne determinacji i błagania. Patrzyliśmy sobie w oczy aż skończyła się piosenka. Prawie od razu poleciała kolejna. Tym razem była to: Emeli Sande -Read All About It .
-Czy mogę o coś spytać?...-Powiedział delikatnie
-O, co chodzi?
-Czy ja ciebie wyzywałem... No wiesz.
-Czy nazywałeś mnie szlamą? Oczywiście prawie codziennie.
-Już nigdy tak na ciebie nie powiem. Obiecuję.
Spojrzałam na niego zdziwiona. Delikatnie kiwnęłam głową.
Jego zachowanie było, co najmniej dziwne. Był delikatny, ostrożny. Starał się być dla mnie miły to mnie bardzo zdziwiło.
Jak tylko zobaczył, że pokiwałam głową jego twarz rozjaśnił uśmiech.
-Mogę wiedzieć, z jakiego domu jesteś?
-A nie domyślisz się?
-A nie powiesz mi?
-Jezu, jaki z wami problem ludzie? Dla Weasley'a też to było naj ważniejsze.
-Dla, Weasley'a?
-Spokojnie nie chodzi o Łasice tylko o Freda.
-Pffff..."O Freda".
-A, co masz jakiś z tym problem?
-Tak mam. Weasley jest...
-Odbijany!-Ktoś Powiedział nad moim uchem. Nie zdążyłam zareagować, ponieważ po chwili tańczyłam już z jakimś chłopakiem z mojego domu. A Draco zniknął mi z oczu.
No cóż szczerze mówiąc byłam zawiedziona..Byłam ciekawa, co powie Draco. Ale i tak bardzo mnie zaskoczył swoim zachowaniem. Zawsze kochałam go takim, jaki jest a tu teraz dał mi nowe powody do jeszcze większej miłości.
Dochodziła już 23. Zdałam sobie sprawę, że za godzinę będzie karaoke później jeszcze kilka atrakcji. Nie mogłam się nich doczekać. Nagle ktoś po raz chyba setny powiedział "Odbijany" i znowu zostałam pociągnęła przez kogoś i po chwili wylądowałam w ramionach Ronalda Weasleya. Na mojej twarzy pojawił się  grymas. 
To są chyba jakieś kpiny... Czego ten pieprzony idiota chce ode mnie? I po cholerę on się tak szczerzy?!

-Weasley przestań się tak idiotycznie szczerzyć. –Nie umiałam się powstrzymać i musiałam powiedzieć swoje myśli. 
-Co ci  przeszkadza? -Spytał niskim głosem. Chyba chciał być pociągający a ja najchętniej bym teraz spierzała jak najdalej od tego idioty. Co, jak  co ale chyba nikt w szkole mnie tak nie wkurza jak on
-Twój idiotyzm mi przeszkadza. 
-O-o. Już rozumiem zgrywasz niedostępną. Nie martw się  już nie musisz udawać ja cię rozgryzłem. 
-Jedyne, co ty możesz rozgryźć to jedzenie. Mnie na pewno nie rozgryzłeś  , bo jakoś nie łapiesz, że cie nie znosze debilu i działasz mi na nerwy. 
-Oczywiście, że cię rozgryzłem mała. 
-Kurwa! Ogarnij się popaprańcu! Ty nawet nie rozgryziesz, w jakim jestem domu. W odróżnieniu od twojego brata Freda i Malfoya... -ojć... Moje nerwy nie są zbyt wytrzymałe...


-Widzę że dobrze się bawicie! Prefekci przygotowali dla was niesamowite atrakcje na bal!- kiedy tylko usłyszalam glos jak najszybciej odsunełam się od najmlodszego syna Weasleów.- A więc pierwsza atrakcja: Karaoke! Zapraszamy ochotników do zaśpiewania wybranych piosenek!

wtorek, 31 grudnia 2013

10. Przygotowanie.




Ostatnie dwa miesiące minęły bardzo szybko.Mimo że ostatnio rozmyślałam o zbliżającym się balu to dopiero teraz się zorientowałam że bal jest już DZISIAJ.a ja nie mama nawet sukienki na tę uroczystość. A potrzebuję sukienki,maski i jeszcze muszę wybrać piosenkę. Całkowicie o wszystkim zapomniałam.


***


Lekcje dzisiejszego dnia zostały odwołane dla klas które idą na bal.Niestety tego dnia miałam pecha i zaspałam na śniadanie. Bałam się że później morze być tylko gorzej.
Obudziłam się o 11.30. Niestety na śniadanie nie miałam co liczyć, więc udałam się do kuchni. Tamtejsze skrzaty są bardzo życzliwe. W ogóle nie strachliwe. Jak tylko pomyślałam o tym jak są traktowane skrzaty w twierdzy aż się zatrzęsłam. Skrzaty to zauważyły.
 -Czy panience jest zimno?-zapytał mnie pewien skrzat w dziwnym ubraniu z wielkimi zielonymi oczami.
-Nie . jest w porządku. Jak masz na imię?
-Jestem Zgredek panienko.
-Miło mi Zgredku ja jestem Melody Bl... GHOST.Tak jestem Melody Ghost. -poprzez coraz częstsze spotkania z ojcem zaczęłam się przyzwyczajać do mojego prawdziwego nazwiska. Narobiłabym kłopotów mówiąc
-Mi również jest miło panienko Ghost. Czy coś jeszcze panience podać?
-Nie dziękuję Zgredku . Na razie niczego nie potrzebuję.
-Jeżeli panienka czegoś zechce to proszę zawołać Zgredka. Zgredek postara się spełnić prośbę panienki Ghost.
-Dobrze Zgredku.

***

Jest godzina 15. Jako że bal zaczyna się o 19 postanowiłam że czas zacząć się przygotowywać .
Postanowiłam ,że sama sobie wyczarowuje ubrania. I oczywiście sama zadbam o swój wygląd.Oczywiście to że na balu pozostaje anonimowa wciąż jest aktualne. Hanna na szczęście postanowiła że razem z koleżankami ze swojego domu się przygotuje u nich. Więc cały pokój mam do dyspozycji. Od razu jak weszłam do pokoju chwyciłam moje słuchawki i szlafrok i postanowiłam że wezmę kąpiel. Weszłam do wanny. Stwierdziłam że muszę się zrelaksować , więc  długo siedziałam w wannie . Następne pół godziny przeznaczyłam na dokładne umycie włosów.

Po wyjściu z wanny włożyłam szlafrok i wróciłam do pokoju. Na początek postanowiłam pomalować paznokcie. Wybrałam lakier koloru mojej skóry. Położyłam dwie warstwy i na to utrwalacz. Nim się zorientowałam bo balu pozostała godzina. Więc postanowiłam zrobić makijaż oraz fryzurę. Na początek fryzura. Zrobiłam tradycyjnego koka. Dyle że wiele dziewczyn uwielbia kok tuż nad karkiem ja zrobiłam wysokiego koka i zawiązałam go  gumką z kokardą koloru kremowego. Stwierdziłam że moja sukienka również będzie tego koloru, więc szybko umalowałam sobie oczy aby wydawały się większe i wzięłam się za wyczarowywanie sukni.
Zdecydowałam się na suknie bez ramiączek z delikatnymi wzorami. Od dekoltu do końca żeber była ona dopasowana.następnie delikatnie opadała falbanami. Miała sięgać do kolan. Do tego czarne buty na obcasie z wcięciami. Na koniec zdecydowałam się na maskę zasłaniającą mi pół twarzy.Maska była czarna i delikatnie połyskiwała w kolorze złota. Spojrzałam na zegarek. 18.35.Muszę się ubrać.
Sięgnęłam do szuflady i wybrałam białą bieliznę i szybko ją na siebie włożyłam. Teraz pora na sukienkę. Ostrożnie ją na siebie włożyłam i wsunęłam stopy w buty.Zaciekawiona stanęłam przed dużym lustrem. Zachwyciłam się.




*



W tych butach miałam około 180cm. Byłam cała czarno-kremowa. Delikatnie uśmiechnęłam się do odbicia. Wydawałam się taka delikatna. Wzięłam do ręki maskę i przyłożyłam sobie na odpowiednie miejsce. Nie chcę aby mi nawet przez przypadek spadła więc przymocowuje ją zaklęciem. Na wszelki wypadek.
Kiedy oddalam ręce od twarzy jeszcze raz spoglądam na swoje odbicie. Iskierki w oczach ,uśmiech oraz maska dodają mi tajemniczości. Zadowolona patrzę jaka jest godzina. Równo 19.05. Chwyciłam bezbarwny błyszczyk. Szybko przeleciałam nim po ustach i się wymknęłam z pokoju.
 Jakby ktoś mnie za uwarzył jak wychodzę z tego pokoju łatwo by się domyślili kim jestem. Na szczęście bal już się rozpoczął więc nikogo niema na korytarzach.
W końcu stanęłam przed wejściem do Wielkiej Sali.Była wystrojona pięknie. Na miejscu gdzie zwykle był stół nauczycielski teraz była scena. Morze i organizowałam po części ten bal nie zajmowałam się wystrojem.
Po bokach  były ustawione okrągłe stoły przy których był tuzin krzeseł. A stołów po każdej stronie było sześć. Z nieba delikatnie spływały  sztuczne płatki śniegu. Na razie leciała tylko spokojna muzyka. Na parkiecie było bardzo mało par. Wiele osób siedziało przy stołach. Wszyscy mieli maski. Na razie skrywałam się w mroku.
Jednak zdecydowałam się w końcu i wkroczyłam do sali.

-------------------------------------------------------------


*- ten zestaw został stworzony przeze mnie. Został stworzony na stronie faslook.pl . Moje konto tam ma taką samą nazwę jak tu. ;)



Haha!Szok? Dla mnie tak :p Wróciłam i postaram się być jak najdłużej . Bo jestem pewna że jeszcze będą zawieszenia i przerwy. Ta historia w mojej głowie jest naprawdę długa . No ale wróciłam .Wczoraj zmieniłam szablon. Mam Nadzieję że dzisiaj może jeszcze ktoś wejdzie i morze skomentuje moją twórczość.
Możliwe że jeszcze dzisiaj dodam kolejny rozdział. ;)
Ale w dużej mierze przyznam że powodem mojej nieobecności był nie tylko brak internetu. Jest to również TVD-czyli Pamiętniki Wampirów. Mam za sobą wszystkie odcinki jakie były do tej pory wyemitowane ;) . (mój faworyt od zawsze- Damon Salvatore). Zaczęłam też czytać. Przeczytałam już wszystkie Pamiętniki Stefano oraz czytam teraz księgę drugą. Jestem też w trakcie czytania Igrzyska Śmierci. Właśnie kończę W pierścieniu Ognia.
No ale się rozpisałam.Więcej na moim Twetterze ;)  https://twitter.com/PisarkaMel
I życzę wszystkiego najlepszego z okazji Sylwestra ;)

PisarkaMel

piątek, 25 października 2013

Przykro mi :(

Bardzo mi przykro ale znowu muszę zawiesić bloga. Narazie piszę z laptopa ponieważ tylko tak mi trochę łapie internet ale niedługo mój tata sprzedaje laptopa i niebędę miała z wami żadnego kontaktu. Za jakiś miesiąc może wkońcu coś mi zrobią z internetem ponieważ teraz nikt niema czasu. Jeżeli w ciąg następnego tygodnia nie pojawi się rozdział to najprawdopodobniej będzie dopiero za miesiąc.Naprawde bardzo mi z tego powodu przykro ponieważ naprawde bardzo lubię pisać.I na dodatek zauważyłam więcej komentarzy . Anonim i kilka osób z kątami do mnie pisze. Naprawde mnie to cieszy. Ale muszę zawiesić. Niema na to rady.Jakby co to piszcie na mój ask: http://ask.fm/PisarkaMelody . Pewna osoba z anonima do mnie napisała w sprawie notki. Jak już napisałam najprawdopodobniej w najbliższym czasie jej niebędzie :(
Mam nadziję że do szybkiego zobaczenia.
Wasza
PisarkaMel

niedziela, 8 września 2013

9. Niedowieżenie i plan


Ostatnio mama problem z szablonem. Jeden znalazłam wręcz idealny do mojego bloga. Ale ni wząb nie mogę wgrać nagłówka. Jeżeli ktoś się zna na takich rzeczach proszę o kontakt. Mój ask:
http://ask.fm/PisarkaMelody

Rozdział dedykuje pewnej bardzo istotnej czytelniczce: Pannie Potteromaniakowej. Zostawia ona komentarz przy każdym poście i bardzo chętnie  ze mną rozmawia. I cały czas wyczekuje na rozdziały. Ona też krytykuje i chwali. Jest dla mnie bardzo istotna. Więc jej dedykuje rozdział.
Naprawdę cię lubie dziewczyno;)

Zapraszam do czytania

Pisarka Mel
Lub jak nazwała mnie moja ukochana czytelniczka:
Siotrzyczka Melly

---------------------------------------------------------------------------------------------------

-Szybko do mnie dotarłaś córko. Pokarz się, proszę.

Zamarłam.
Po kolejnym głębokim wdechu ruszyłam i weszłam w delikatne światło po środku pokoju.
-Aach bardzo jesteś podobna do matki...
Po chwili go zobaczyłam. Siedział na fotelu. W swoich długich, chudych palcach trzymał różdżkę. Jego czerwone oczy patrzyły cierpliwie na mnie.
Gdy tylko zobaczyłam, że jego różdżka wcelowuje we mnie od razu wokół siebie utworzyłam zaklęcie tarczy.
Na twarzy Lorda Voldemorta pojawił się uśmiech. Patrzyłam na niego z cierpliwością. Po (kolejnej zresztą) chwili się odezwał.
-Widze, że masz niezwykłe umiejętności. Nie widzę w twoich rękach różdżki, ale jednak wokół ciebie czuję zaklęcie tarczy. Usiądź.

Dopiero teraz zauważyłam wolny fotel. Zrobiony był zapewne ze skóry. Czarnej skóry. Usiadłam. Był bardzo wygodny. Ale cały czas miałam pod władaniem moją tarczę. Patrzyłam też na ojca.
-Czy zdradzisz mi tajemnice, dzięki której mogłaś utworzyć to zaklęcie bez użycia różdżki?
-Jak sam powiedziałeś- to umiejętności. Jak sadzę wrodzone umiejętności? -Powiedziałam z chłodem.
-Wyczuwam wokół ciebie chłód. Sądzę, że masz wątpliwości,  co do mojej postaci. Nie ufasz mi. Czemu?
-Jesteś mordercą psychopatą. To chyba jest oczywiste.
-Ale jesteś moją córką. Tobie nie zrobię krzywdy.
-Ale też nie zaprzeczyłeś,  kim jesteś.
- I nie zamierzam. Jesteś moja córką i traktuje ciebie z szacunkiem. Mam nadzieje ze ty tez tak będziesz mnie traktowała.
-Dobrze.
-Czy chciałabyś może mi coś o sobie powiedzieć? A może o coś chcesz zapytać?
-Jestem ciekawa swojego pochodzenia. Jestem córką bardzo sławnego czarnoksiężnika i wielkiej śmierciożerczyni. Jakim cudem nikt o tym nie wiedział?
-To proste. Razem z Bellą utailiśmy to. Zapewne nie wiesz, ale Rudolf mąż Belli  zaginął.
-Co to ma do rzeczy?
-To może od początku. Kiedy Bellatrix zaszła w ciąże była już mężatką. Od dawna wiedzieliśmy, że to może się zdarzyć. Bella od początku małżeństwa nie była wierna swojemu mężowi. Jej ciąża nie była oczywiście wpadką. Więc kiedy wiadomość o twoim istnieniu była pewna wysłałem Bellę na lipną misję. Wszyscy myśleli, że jest na misji, ale ona była w Indiach. Tam znalazłem jej świetne miejsce do wypoczynku. Po twoich urodzinach Bellatrix wróciła i razem nadaliśmy ci imię. Następnie wymyśliliśmy jakieś nazwisko i  oddaliśmy do sierocińca. Nie mogliśmy cię zostawić. Jakby ktoś się dowiedział o twoim istnieniu na pewno by cię zabili. Wiedział tylko ten stary Dumbledore. Ale on ma zbyt miękkie serduszko. Za to teraz, aby oszczędzić całego zamieszania wysłałem Rudolfa na misję. Za nim podążyła twoja matka i go zabiła.
-Rozumiem.
-Masz jeszcze jakieś pytania?
-Czy mam zostać Śmierciożerczynią?
-Nie wymagam tego od ciebie.
-Jak to?- Zdziwiłam się
-Jakbyś nią została to by było jakbyś podpisała akt posłuszeństwa. A ja tego nie chce. Sądzę, że będziesz raczej uważana tutaj za księżniczkę.
-Nie chcę tego. Najwyżej mogą się mnie słuchać. Tylko tyle.
-Zadziwiasz mnie córko.
-Czemu?
-Nie reagujesz tak jak się spodziewałem. Byłe gotowy nawet na wyciągnięcie różdżki. Ale nie.
-Może od nie dawna wiem o swoim prawdziwym pochodzeniu, ale jak tylko usłyszałam ze jesteś moim ojcem byłam gotowa na spotkanie, na rozmowę, nawet na zostanie Śmierciożerczynią, ale akurat nie chcę nią być.
-Ach.. I te twoje umiejętności.
-Tak. Jak tylko zaczęliśmy normalnie rozmawiać zauważyłam, że próbujesz się dostać do mojego umysłu. Nie uda ci się to. -Powiedziałam z przekonałam i z uwagą patrzyłam na Lorda
To, co powiedział było prawdą. Od razu wyczułam jakąś siłę magiczną, która próbuje się przebić przez barierę i wejść do mojego umysłu. Nikomu się to jeszcze nie udało. I nie pozwolę, aby akurat ON był pierwszy. Jeżeli wogóle, kiedy kolwiek pozwolę na to komuś.
-Jestem pod wrażeniem, Melody.. Naprawdę umiesz się bronić.

Pierwszy raz użył mojego imienia. Chyba muszę cały czas być czujna.

-Teraz tylko jestem ciekawy jak ci idzie z zwykłą magią. Z użyciem różdżki.
-Nigdy nie torturowałam i zabijałam.
-Nie oto chodzi. Tu chodzi o to żebyś umiała się bronić. Chcę wiedzieć czy umiesz posługiwać zwykłymi zaklęciami. Takie typu Potter.
-Rozumiem. Mogę pokazać a ty ocenisz.

Wstałam z fotela.  Wyjęłam moją różdżkę i ruszyłam w stronę drzwi. Szybko otworzyłam drzwi tak, aby przypadkiem nie zaskrzypiały. Bo chwili usłyszałam kroki. Jak tylko zobaczyłam cień jakiejś osoby nie wybaralnie rzuciłam zaklęcie pełnego porażenia ciała. Następnie proste zaklęcie lewitacji i zaraz wchodziłam powrotem do komnaty mojego ojca a za mną leciał zamaskowany Śmierciorzerca.
-No proszę tego to ja się po tobie nie spodziewałem. Ale w twojej teorii jest kilka luk. I jeszcze jak sądzę nie umiesz się teleportować.To jest bardzo przydatne. Jak chcesz mogę cię pod uczyć.
-Ty. Mnie. Pod uczyć?! Naserio?
-Oczywiście.
-Jest tylko jedna luka. Ja jestem w 5klasie.Nauka teleportacji jest w klasie 6.Za to testy miałabym przed klasą 7.Więc na razie nie mogę.
-Melody. To jest miejsce, którego nie znaleziono przez jakieś 25 lub i więcej. Więc uwierz naprawdę nikt się nie dowie. Wielu przyszłych Śmierciorzerców z twojej szkoły na już opanowaną teleportacje.
-Jakich przyszłych Śmierciorzerców?
-No tak. Wielu Ślizgonów będzie za kilka lat w moich szeregach.
-Co? Nie! Nie sadze, aby sami tak zadecydowali.
-Narazie nie chcę o tym z tobą rozmawiać.
-A, o czym chcesz?- Spytałam
-O twojej technice. Choć chętnie też porozmawiam o twoich zainteresowaniach.
-Dobrze na początek. Uwielbiam muzykę...

***

Rozmawiałam z Ojcem dobre dwie godziny. Byłam bardzo zaskoczona jak dobrze mi się z nim rozmawiało. Dowiedziałam się też, że on mnie akceptuje taką, jaka jestem. Nie dowierzałąm, że słynny Lord Voldemort, Największy czarnoksiężnik Całego Świata  był dla mnie taki dobry i miły.

Z Voldemortem umówiłam się na naukę Teleportacji oraz na podszkolenie sz czarów.


***

Była już połowa października. Bal Maskowy zbliżał się wielkimi krokami. Miały już trzy lekcje z magii z ojcem oraz jedna z Teleportacji. Z ojcem naprawdę dobrze się dogadywaliśmy. Czaszami rozmawiałam też, z Narcyzą. Zaprzyjaźniłyśmy się mimo tego, że ja jestem nastolatką a ona dorosłą kobietą. Pozwoliła mówić do siebie, Cyzia. Za to sama nazywa mnie też Melly. Mimo że Cyzia jest, Śmierciożerczynią to w siedzibie jest takim małym promyczkiem wpuszczającym słońce do panującego tam mroku.

Właśnie siedziałam sama w swoim pokoju. Właśnie był piękny zachód słońca. Ja otworzyłam na rozszerz okno i siedziałam na parapecie. Nogi miałam po stronie zewnętrznej. Jako że moje okno wychodziło na Zachód to miałam niesamowity widok. Oparłam się o krawędzi okna i zapaliłam papierosa. Mam piętnaście lat i palę. Ale nie palę żeby komuś zaimponować. Palę, ponieważ to mnie odpręża. Palę również, kiedy muszę pomyśleć.  Czasami też, kiedy nie mam, co począć z rękami po prostu sięgam po papierosy. Takie mam przyzwyczajenie. I już.
Podczas roku szkolnego mama ograniczony dostęp do papierosów. Wiem jak je przemycić do Hogwartu. Ale nie wiem, co robić żeby mi się nie kończyły.

Dzisiaj wyciągnęłam paczkę, ponieważ musiałam pomyśleć.Była to ważna sprawa.
Bal.
Dla innych morze to nic, ale dla mnie to coś wielkiego.
Nikt nie będzie wiedział, kim jestem. Nie będzie podziału na szlamy i arystokratów. Nie będzie również podziału na domy.
I najważniejsze.
Będę mogła pokazać siebie.
Taka okazja się wcześniej nie zdarzyła.

Muszę wszystko dokładnie zaplanować. Strój, zachowanie, jakie piosenki zaśpiewam.
Dużo z tym pracy. Ale się opłaca. Prawda? Wkońcu przecież będę mogła pokazać, kim jestem. Bo za kila miesięcy będą się mnie bać. Jestem tego pewna.
Nie jestem pewna tylko reakcji innych na mnie.

Pierwsze postanowienie:
Będę anonimowa jak najdłużej się da.


-----------------------------------------------------------------------------------------------

Następny rozdział postaram się napisać jak najszybciej. Na ten trzeba było długo czekać. Przepraszam za to. Rozpoczął się rok szkolny a ja w tym roku po prostu MUSZĘ mieć dobre oceny. Nawet nie, gdy nie miałam czerwonego paska...No, ale cóż zrobić. Rozdziały będą się pojawiać może nawet rzadziej niż teraz. i jest mi z tego powodu przykro. Ale będę robiła, co w mojej mocy, aby pojawiały się systematycznie.
Pozdrawiam

Pisarka Mel

PS. Wiesz, co Potteromaniakowa? Ty będziesz moją kochaną Potterką. Pasuje?;)

PS Znacie jakieś filmy romantyczne? Ostatnio mam fazę na nie. Tylko nie podawajcie już "Trzy Metry Nad Niebem" "Pamiętnika”, „Lola" itp. Te już obejrzałam  ;)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Jestem :)


Ostatnio napisałam notkę, że może niedługo opublikuję jakieś Dramione. Następnie zniknęłam. Cóż rozdział 9jest napisany. Narazie tylko jeszcze napiszę 10 i poprawię 11 i 12 i będę opublikować. A wieści o mnie nie było, ponieważ no jak to wakacje. Wyjechałam. Byłam nad morzem i teraz wracam z obolałymi, spalonymi plecami. (Dobrze, że zaczynają brązowieć).
A muszę ostrzec, że najprawdopodobniej przez następny tydzień nie będzie notki. Wzięłam się za czytanie bardzo popularnego opowiadania "HG/SS Bez Cukru."  No i ono jest długie a ja na razie jestem mniej więcej w połowie a zamierzam to przeczytać bez żadnych większych przerw.
Notka chyba krótka... Taka miała być:)
A i jeszcze
Postanowiłam opublikować Dramione. Ale to za jakiś czas. Narazie zamierzam napisać, co najmniej 15 rozdziałów i dopiero później stworzyć bloga na to opowiadanie. (Jestem w połowie drugiego)

To tyle.

Pozdrowionka

Mel

sobota, 20 lipca 2013

Sowa4

Wiem wiem.Rozdziału niema i ja straszanie często dodaję sowy samiastdodawać rozdziały. Wiem i przerpraszam. Ale za to mam chyba naprawde niezły pomysł na Dramione. Pierwszy rozdział już powstał. Planowałam na początku jakoś uprościć historię kóra zrodziłą się w mojej głowie i zrobić z tego miniaturkę. Ale podczas pisania natchneła mnie wena i postanowiłam zrobić opowiadanie. Jak napiszę Prologi jeszcze kilka rozdziałów to najprawdopodobniej stworzę bloga. Historie narazie zapisuję na tym blogu. Pózniej przeniosę.
Takie jeszcze pytanie do was.
Jak myślicie dlaczego postanowiłam stworzyć własną postać a nie oporostu stworzyć Dramione?
Odpowiedz jest prosta. :Charakter.
Hermiona ma inny charkter. Dlatego nie piszę poprostu Dramione. Za to w Melody włorzyłam coś moim zdaniem niezywkłego. W Melody tatjak we mnie jest miłość do muzyki,książek i wojny. Wojna naprawde dużo nas uczy. Ja a bardzo młodym wieku miałąm bardzo wielkie pojęcie o świecie. O brutalności i złu. I właśnie ta brutalność i zło jest również włożone w Melody.
postanowiłam teraz też pisać o czasach wojny i chwilą przed wojną. Ponieważ wojna nas uczy bardzo wiele. I to wszystko będzie zawarte w moim opowiadaniu.
Z tego opisu przecierz łatwo się zorientować że Melody bardzo różni się od Hermiony.
Hermiona-niewinna,mała ,miła i wrażliwa.
Melody-Brutalna,madra, odważna, ,poważna i sprytna.

Nie piszę dramione bo postacie o których są moje własne historie za bardzo się róznią. Taki przykład: Opowiadania Venetii Noks.
Jedno wesołe ,spontaniczne, w czasach po wojnie.
Drugie :w czasach wojny, zła ,tortur .

Taka jest różnica.
W tej sowie chciałam was powiadomić jakie będzie moje opowiadanie o dramione. I jakie o Melody Black.

Pisarka Mel

PS.Niestety niemam pojęcia kiedy będzie nowy rozdział. I przerpaszam za błedy .

niedziela, 14 lipca 2013

Liebster Blog Award

Ach wróciłam. Nie długo będzie nowy rozdział ;)
Ale nie po to piszę tą notkę.
Chodzi o to:
Że zostałam nominowana do Liebster Blog Award :)
Baaaaardzo dziękuje Natali Plekus z bloga http://faaantasyworld.blogspot.com/ za nominację.
Liebster Blog Award:

Liebster Blog Award pozwala zyskać więcej obserwatorów i rozgłosić bloga tym osobą, które prowadzą go sumiennie i ciekawie. Nominowanym zostaje się przez innego bloggera/rki. Osoby, które zostały nominowane, na początku muszą odpowiedzieć na 11 pytań, zadanych po nominacji, po czym wybrać 11 blogów, które chcą rozgłosić, a następnie zadać 11 własnych pytań.
Uwaga!Zasadą jest, iż nie wolno nominować tego bloga, który nominował ciebie!

Pytania jakie dostałam i odpowiedzi:

1. Co ciebie najbardziej denerwuje?

Jak ludzie oceniają po wyglądzie. Albo jak kretykują coś co lubisz. oczywiście wiedzą że to lubisz. ( NIENAWIDZĘ jak specjalnie niektórzy moi znajomi mówią przy mnie że Hary Potter jest głupi ._. )

2.Jaki kraj chciałabyś odwiedzić?

Indie. Zdecydowanie. Tam jest tak pięknie. i inaczej niż u nas. To bardzo mnie tam przyciąga. Chciałabym też zobaczyć Wileką Brytanię i Holandię.

3.Wolisz bransoletkę czy naszyjnik?

Bransoletkę. Założysz kilka pasujących i wypełnisz  strój. Są też poprostu bardzo ladne i moim zdaniem wygodne.

4.W jakie kolory najczęściej się ubierasz?

Ostatnio weszłam w biel i niebiski. Chodz i tak częściej noszę szarość i czerń. Ale w pogodne dni noszę jaskrawe kolory.

5. Masz jakąś ksywkę?

Mówią do mnie zazwyczaj po imieniu.Czasami mi tylkotrochę zdrobniają. Choć był taki okres co koledzy żeby mnie wkórzyć nazywali mnie "Venus:.

6.Wolisz morze czy góry?

Morze.
A morze moim zdaniem równa się:
Spacery,opalanie, odpoczynek, pływanie,wycieczki, wakacje, lato,ciepło miło spędzony czas.

7.Masz jakieś hobby?

Wiele osób mówi że aby być prawdziwym człowiekiem bez zarozumiałości itp. trzeba mieć pasję. Moja psja to muzyka, czytanie i marzenie. A z marzeniami idzie w pare pisanie. ;)

8.Gdybyś mogła, co byś zmieniła w swoim charakterze?

Proste. Więcej pewności siebie. Sądze że do różnych sytacji mam dobre pomysły. Wcześniej tak nie sądziłam. Po prostu już nieraz jakiś pomysł szeptałam na ucho koleżance ona mówiłą innym i wszystkim się podobał. Tylko żadko wiedzieli że to mój pomysł...

9. Czego najbardziej się boisz?

Odrzucenia.  Zbyt wiele ludzi teraz ocenia po wyglądzie. A ja to najatrakcyniejszych nie należę. Sądze że jak zostane odtrącona strace tą odrobine pewności siebię ,charakter i cały świat straci wartość. Nie jestem optymistką. Raczej realistką. Ale wierzę też  w to że zanim nastąpi tak zwany "Koniec Świata" spowodowany wybuchem słońca ludzie tak staną się okrótni zapatrzeni w siebie i niedbający o naturę że wkońcu zabraknie natury. A razem z nią jedzenia i wody na ziemi. To jest również to czego się boje.

10.Lubisz chodzić na piesze wycieczki?

Uwielbiam. Szeczólnie na wakacjach. Pamiętam jak kilka lat temu z rodziną wybieraliśmy się do pewnego miasteczka. Tam było ładne niezawielkie jeziorko .czesto wtedy obchodziliśmy je spacerkiem.
Z to w tamtym roku pamięttam nad morzem. W uszach słuchawki . Zachód słońca. Piasek przeczesujący palce stóp. I morze czasami obmywające palce. Uwilbiam spacery. Zawsze w ciszy chodząc i czasami słuchając muzyki znajduje się w łasnym lepszym świecie.

11.Jakie cechy u drugiego człowieka cenisz najbardziej?

Szczerość i lojalność. Mam pewną  koleżankę która czasami potrafi dogryść . Czasmi jest zarozumiała. Ale jest właśnie szczera i lojalna. Widze że czasami ją wnerwiam ale już dobre pare lat trzymamy się razem. I najbardziej cenię że jest lojalna.


A o to pytania które ja zadaję:
1.Twoje największe mażenie?
2.Czy masz osobę której wiesz że morzesz powiedzieć wszystko a nawet zadzwonić o pierwszej w nocy mając pewność że cię nie odrzuci?
3. Jaki mniej-więcej jest twój charakter?
4.Twoja ulubiona książka?
5.Co sądzisz o wojnie?A szczególnie książkach o wojnie?
6.Czy jest osoba z poza twojej rodziny którą darzysz uczuciem?
7.Kim chcesz zostać w przyszłości?
8.Morzesz spełnić jedno życzenie. Czego sobie życzysz?
9.Twój ulubiony sport?
10.Twój ideał?
11.Jaka jest rzecz którą kochach najbardiej na świecie?

Nominowane blogi:

1.http://marceline-story.blogspot.com/
2.http://draco-hermione4ever.blogspot.com/
3.http://wroga-milosc.blogspot.com
4.http://historia-hermiony-riddle.blogspot.com/
5.http://dziedziczkarodumalfoy.blogspot.com/
6.http://szukajcie-a-znajdziecie.blogspot.com/
7.http://hermiona-riddle-nowa-historia.blogspot.com/
8.http://hermiona-riddle-dracolove.blogspot.com/
9.http://wspomnienia-smierciozercy.blogspot.com/
10.http://nie-obiecuj.blogspot.com/
11.http://the-story-of-us-dhl.blogspot.com/

To tyle.

Pozdrawiam Was Serdecznie

Pisarka Mel

PS.Rozdział w budowie

sobota, 6 lipca 2013

Sowa3

Mam niespodziewany wyjazd. Więc pzez następny tydzień rozdziału niebędzie. Przepraszam ale dzisiaj wieczorem wyjezdżam a teraz się pakuje. Wracam w następny poniedziałek. Więc rozdział najszybciej za jakieś półtora tygodnia. Bardzo przepraszam za tą zmianę planów. Ale jak wróce to w ciągu tygdnia postaram się napisać nawet z 3rozdziały.
Jeszcze raz przepraszam

Pisarka Mel

PS.Panna Potteromaniakowa dała mi bardzo ciekwy przydomek. Wspomnę o nim w następnym rozdziale. A co ty powiesz na to żebym cię nazywała Potterka? Napisz mi szybko odpowiedz :*

wtorek, 2 lipca 2013

8. Teraz albo nigdy.


Ach... Moje urodziny- 24czarwca. Równo, co pół roku dostaję prezenty. Ale niestety urodziny w 2013 okazały się klapą. Trzynastka jest jednak pechowa...( Tutaj wcale nie napisałam, że miałam trzynaste urodziny, co to, to nie! Mój wiek jest dla was tajemnicą... Tutaj chodzi o trzynastkę w roczniku) Oto mój rozkład dnia w urodziny:
Szkoła 8.00-15.30
Dom 15.50-16.30
Próba generalna do występu 17.00-18.20
Dojechanie na festiwal 18.40
 Przebieranie się w stroje, występ 18.50-(Mniej-więcej)-21.00
Powrót do szkoły. 21.00-21.10
 Dom 21.30
 Szykuję się do snu 21.40
Zmęczona wyczerpującym dniem zasypiam 21.45

Ja prawie nie znalazłam czasu na  porozmawianie z kimś. Mam nadzieję, że może poprawicie humor, chociaż jednym komentarzem i nwm... 100 Wejść na całego bloga? Mam nadzieję, że dostane, chociaż to reszta informacji pod rozdziałem, na który was serdecznie zapraszam.


-------------------------------------------------------------------------------------------------

-Słucham?
-Mam powtórzyć? Nie sądziłam, że jest pan głuchy.
-Ghost grabisz sobie.
-Ha! Już niedługo Black i pan dobrze o tym wie. Więc powtarzam pytanie...
-Tak pomogę ci.
-Naprawdę?! ZAJEBIŚCIE!
-Ghost zachowaj trochę kultury.
-Cieszyć się nie można?
-Można, ale zdziwiłaś mnie Ghost. Nie obawiasz się ojca?
-Ojciec nie może mi nic zrobić, bo Dumbledore by się domyślił a zresztą, jeżeli Knot się dowie może zacząć coś podejrzewać. A z tego, co zauważyłam Narazie ojciec i Śmierciożercy się ukrywają. Więc nie wyszłoby to wam na dobre.
-Widzę, że rozumu trochę masz. To dobrze. Zaprowadzę cię do ojca przyjdź w Sobotę do mojego gabinetu o 18.A na następnej lekcji masz mi jakoś podpaść żeby wszyscy myśleli, że jesteś u mnie na szlabanie.
-Dobrze.


***

Reszta tygodnia minęła  szybko. Sobota nastąpiła niespodziewanie. Wszystkie patrole z Malfoyem mijały w ciszy. Ja zawsze miałam słuchawki na uszach a chłopak chodził cały czas z głową w chmurach.
W Sobotę obudziłam się o 11. Zresztą jak zawsze w weekend...
Cały dzień spędziłam na graniu na gitarze i myśleniu. Myślałam o tym, że najprawdopodobniej o 21 powinnam być już w zamku, po rozmowie z ojcem. Przyznam bałam się. Ale strach nie jest po to, aby go zwalczać czyż nie?
Równo o 18 zapukałam do gabinetu Snape'a. Profesor od razu mi otworzył Zmierzył mnie wzrokiem próbując znaleźć jakąkolwiek oznakę strachu. Ale nie, ja stałam  przed nim wyprostowana gotowa na wszystko. Patrzyłam mu prosto w oczy z niemym wyzwaniem w oczach mówiącym:
Mnie  nie wystraszysz. Łatwo mnie nie pokonasz. Dzisiaj to pokarze. 
Po minucie tał przede mną z różdżką wycelowaną we mnie. Próbował się włamać do mojego umysłu.

Pfff... Sorry profesorku, ale tak łatwo to niema. 

-Snape głupia to ja nie jestem. Znam Legilimencje.
-To dobrze. Czarny Pan raczej nie będzie chciał przeszukiwać twojego umysłu, ale inni Śmierciożercy tak. Więc uważaj.
-Pff... Też coś. Legilimencje i Oklumencje umiem od tak mniej więcej 12roku życia.
-Dobrze. A teraz chodź za mną i się nie odzywaj żeby nikt nic nie podejrzewał.
-Ok.
I ruszyliśmy. Snape przodem ja jakieś 3metry za nim. Po chwili wyszliśmy z zamku i zrozmiałam, że profesor prowadzi mnie do  Zakazanego Lasu. Wyjęłam różdżkę i zakrążyłam nią okrąg mrucząc cicho zaklęcie wyciszające.
-Czemu do Zakazanego Lasu?
-Tylko tam możemy się teleportować, ale trzeba przekroczyć granicę zaklęć. Po dzisiejszej wizycie będziesz już widziała tą granice. Potrafisz się teleportować?
-Znam teorię.
-Porozmawiam o tym z twoim ojcem. Nie długo najprawdopodobniej sam będzie cię uczył. Narazie posłużymy się teleportacją łączną.
Zatrzymał się, rozejrzał i po chwili odwrócił przodem do mnie.
-Chwyć mnie za ramię i nie puszczaj.
-Dobra. -Chwyciłam z całej siły za ramię. Po chwili poczułam szarpnięcie w okolicy pępka i już stałam na jakiejś dróżce przed ogromną Willą. Wszystko było szare. Od razu się domyśliłam, że to jest rezydencja Śmierciożerców. Willa znajdowała się w środku wielkiego ciemnego, mrocznego lasu. Spojrzałam Sie na Mistrza Eliksirów.
-Idź za mną.
Ruszyliśmy. Snape miał w delikatnie podniesioną rękę z   różdżką. Pod nosem mruczał jakieś zaklęcia.
Gdy tylko stanieliśmy przed wrotami one same się otworzyły.

Spokojnie. Już dawno się na to przygotowałaś. Byłaś na to przygotowana już wtedy, gdy usłyszałaś, kim jest twój ojciec. Spokojnie. 

Profesor ruszył. Ja od razu za nim. Po chwili staliśmy przed kolejnymi wrotami. Te zza to były bardziej mroczne. Całe wrota wyglądały jakby były wykonane z niesamowicie czarnego metalu. Za to klamka ( a właściwie kołatka) od niech była w kształcie węża. Wąż ten wyglądał jakby wychodził z czarnego metalu również na nim kończąc. Cały miał połysk srebra. Nawet mógł być z niego wykonany. Wkońcu wszystko, co tu jest należy do arystokratów. A oni cenią sobie luksus.
-Tutaj ciebie zostawiam. Zaraz pojawi się ktoś inny i zaprowadzi ciebie do ojca. Ja zostałem wezwany na pewne posiedzenie. Powodzenia. -i odszedł.
Byłam zagubiona. Ale mimo to nie traciłam głowy. Postanowiłam w jak największym spokoju poczekać. Po kilku minutach poczułam, że ktoś mnie stuka w ramie. Szybko się odwróciłam.
-Melody? -Spytała kobieta.
-Tak
-Jestem Narcyza Malfoy.

No tak. Narcyza Malfoy. Mogłam się domyślić. W końcu rysy Malfoyów są bardzo charakterystyczne. Wszyscy s a bardzo piękni, wyniośli, mają niesamowicie jasne blond włosy i niebieskie lub szare oczy. Choć w przypadku Dracona były akurat szaro-niebieskie.
-Yhym. Dobrze Melody. Severus powiadomił nas wszystkich, że zamierzasz nas odwiedzić. Czy mogę wiedzieć, czemu? Chodźmy.
-Nie wiesz ze Lord Voldemort jest moim ojcem?- Szłam szybkim krokiem obok Narcyzy.
-Och wiem, naturalnie, że wiem. Mój mąż jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi twojego ojca. A więc o wszystkim wiemy.
-Kto jeszcze wie.
-Wie oczywiście twój ojciec, ja Lucjusz i Bella. Chyba nikt więcej.
-Rozumiem. A właściwie to jak mam się do ciebie zwracać? Może ciociu?
-Och nie, czemu cio... Ach! Nie, nie chcę abyś tak mi mówiła. Po prostu mów do mnie po imieniu.
-Dobrze Narcyzo. A czemu tak zareagowałaś? Przecież jesteś moją ciotką.

Tak. Mam świadomość, że zakochałam się jak idiotka w moim kuzynie. Wiem, że to jest dziwne. Ale w rodzinach czystej krwi jest wiele osób, które są ze sobą spokrewnione a później stają się małżeństwem. Więc jest nadzieja, że kiedyś może będę miała szanse być z Draco Malfoyem. Ale... Narcyza zachowuje się dziwnie. Praktycznie to ona zaprzeczyła, że jest moją ciotką. Będę musiała się dowiedzieć coś więcej na ten temat.

 -Dobrze już jesteśmy.
Stałyśmy przed bardzo wysokimi drzwiami. Najprawdopodobniej wszystkie drzwi w tym miejscu wyglądają podobnie. Te tylko różniły się od poprzednich tym, że miały zieloną gałkę.

-Możesz już wejść. Nie martw się Melody. Powodzenia. -Powiedziała Narcyza.
-Dobrze.

Teraz albo nigdy.  

Wzniełam głęboki wdech i pchnęłam żelazne drzwi.
Znalazłam się w pół mroku.

-Szybko do mnie dotarłaś córko. Pokarz się, proszę.



--------------------------------------------------------------------------------------------------



Oto rozdział 8. Mam napisane również 11 i 12- czyli bal. Tyle zdradzam. Zanim opublikowałam ten zaczęłam pisać 9. Już trochę powstało, więc może nawet w ciągu tygodnia pojawi się nowy rozdział.
Jeżeli ktoś zagląda do różnych zakładek pewnie zauważył, że w "Bohaterach" pojawiła się nowa postać oraz nowe zdjęcie Melody. Zdjęcie Isabelle Fuhrman. Tak właśnie mniej więcej wyobrażam sobie Melody. A nowa postać... W moim umyśle pojawiły się nowe scenki do tej historii z udziałem Freda Weasleya więc to stąd ta postać. Fred zacznie swoją rolę za kilka rozdziałów.
Ważna wiadomość...

WAKACJE!
Po wystawieniu ocen, nadchodzą wakacje. Cały Lipiec jestem w domu, więc sadzę, że następne rozdziały będą się pojawiać szybciej. No znacie sytuację: rano śpisz do 11, w południe jesz, zbierasz energię i grasz a wieczorem wychodzisz na dwór. Więc przed wieczorami pewnie będą się pojawiać Nowe Notki..
Koniec wiadomości.
Pozdrawiam
 Pisarka Mel
Czyli po prostu Mel lub Melly

poniedziałek, 1 lipca 2013

Sowa2


Rozdział jest w budowie. Chciałam was powiadomić, że wraz z opublikowaniem tego rozdziału Blog powróci do życia. Mam pomysł na rozdziały: 9, 10 a rozdział 11 i 12 już napisane. Więc nie martwić się, ale teraz będę miała czas na pisanie, bo WAKACJE:)
Ale to nie, dlatego piszę tą sowę.
Chodzi o to, że mam pomysł na napisanie Dramione. Myślę, że niedługo bym się za to zabrała. Ale tym razem bym najpierw napisała jakieś nie wiem- 10 rozdziałów przed opublikowaniem? Może. Piszcie, co o tym myślicie. Sądzicie, że dałabym radę?
Pozdrawiam was serdecznie
Pisarka Mel

piątek, 24 maja 2013

7.Podjęcie decyzji





     Jak tylko w pokoju pojawiła się stopa osoby, która miała zaraz dołączyć do mnie cały Pokój Życzeń uległ zmianie. Teraz siedziałam na wygodnym kremowym krześle przy biurku. Biurek było osiem. Przy każdym było takie samo krzesło jak ja mam. Biurka były tak poustawiane, że tworzyły półkole.
Moja gitara teraz była dobrze ukryta pod moim biurkiem, mój zeszyt jak i ołówek wylądowały w torbie. Tylko słuchawki zostały na swoim miejscu. Czyli na uszach. Nagle z słuchawek poleciała piosenka mojego ulubionego zespołu: Paramore- Now  .Odrobinę mnie to zdziwiło. 
Z za drzwi wyłonili się najpierw Puchoni. Później za to Ślizgoni. 
-Tak coś czułem, że sprowadziła nas tu ta durna szlama. -Odezwał się prefekt Slytherinu
-Łał jak mądra wypowiedź Malfoy. Ale jak chcesz mogę prosić dyrektora żeby odjął waszemu domu 100 punktów a ty nie będziesz tu musiał siedzieć. -Ślizgon usiadł i nie odezwał się już ani słowem tylko zmroził mnie zimnym spojrzeniem. 
Za jego przykładem reszta prefektów zajęła jakieś miejsce i siedziała  cicho.
Po chwili przybyli  prefekci Granger, Weasley -Gryffindoru i Goldstein-Ravenclaw. 
Jak tylko zobaczyłam, że już wszyscy przybyli to wstałam i powiedziałam:
-Dobra siadajcie wszyscy. Dzisiaj jak może ktoś zauważył nie było mnie na lekcjach. A to z powodu takiego, że nasz kochany dyrektor Drops zwolnił mnie z lekcji i "zaprosił" do swojego gabinetu. A więc Dumbledore powierzył zadanie prefektom. Pod koniec Października jest organizowany bal maskowy. Dyrektor prosił... Nie KAZAŁ nam się zająć trzema rzeczami związanymi z tym balem. Pierwsza rzecz: Zasady na balu. Druga rzecz: Robimy plakaty. I ostrzegam od tego nikt się nie wymiga. Trzecia rzecz: Organizujemy atrakcje. Rozumiecie?
Wszyscy przytaknęli. Nie przepraszam, PRAWIE wszyscy. Oczywiście Ślizgoni musieli coś dodać coś od siebie. 
-Ta, czyli jest organizowana impreza i to my mamy się praktycznie wszystkim związanym z nią zająć? To jest praca dla skrzatów a nie dla nas. No, ale jak tak bardzo chcecie to szlamy, zdrajcy krwi i reszta nieudaczników może się tym zająć. Ale nie JA jasne?- Powiedział Książę Slytherinu a Parkinson przytaknęła. 
-Taki jesteś mądry hmm?? Dobra, ale wiesz Dumbledore pozwolił odbierać punkty tym, którzy postanowią się od tego odłączyć. Więc jeżeli ktoś  w ogóle nie pomorze z przygotowaniem tych trzech rzeczy dostanie 100 punktów ujemnych. 100 Punktów za każdą osobę. I co Malfoy, Mopsie zamierzacie odebrać Slytherinowi 200 punktów? Dzięki temu już odrazu wasz dom ma małe szanse na zdobycie pucharu domów. -Powiedziałam
-Pffff... Zostaję- powiedział platynowo włosy. 
-Ja tez!- Pisnęła ohydnym głosikiem Parkinson a ja słysząc go skrzywiłam się. 
-Dobra. To może na początek zasady na balu. 
-Ja mogę spisywać pomysły.- Wyjąknęła Granger
-Dobra. Ja sądzę, że podstawą powinno być to, że aby zostać wpuszczonym do sali trzeba mieć maskę na twarzy. C o wy na to?
-Dobry pomysł. Zgadzam się to powinno być na pierwszym miejscu. Możemy to od razu zaliczyć do dobrych, wykorzystanych pomysłów. Zgadzacie się?
-Tak. -Powiedzieli wszyscy. Oczywiście prefekci z domu węża musieli powiedzieć to nie chętnie. 
-A kwestia plakatów... Prefekci po szczególnych domów będą robić dla swoich domów. To akurat ustalił dyrektor, jasne?Za to, to akurat oczekuję, że jak tego nie zrobicie to McGonagall by się tym zajmie.
-A skąd niby McGonagall ma wiedzieć, że ktoś ich nie zrobi szlamo?
-Wiesz Malfoy nie tylko ściany mają uszy. Ja też je mam. Tak samo jak mózg. Więc ktoś może coś ciekawego usłyszeć... A później powtórzyć innym. Zaczynając od profesorki od Transmutacji.
-Ty wredna...
-Nie radzę kończyć Malfoy. -Chłopak zamilkł widząc w mojej ręce różdżkę. 
-Dobra wracając do tematu. Macie jeszcze pomysł na jakieś zasady?- Spytałam
-Moim zdaniem bal powinien być dla klas od czterech w górę.
-Jak dla mnie to dobry pomysł  McMillan. Zgadzacie się? -Dobra Granger zapisuj. Myślę, że więcej zasad nie potrzeba. -Teraz atrakcje. Jakie macie pomysły- powiedziała Gryfonka.
-Karaoke. -Powiedziałam
-Kicz i tandeta. -Powiedział Malfoy
-Sam jesteś kicz i tandeta. To mają być ATRAKCJE. Więc odrobina humoru nie zaszkodzi. 
-Humoru? Humoru? HUMORU? Co ty pierdolisz Ghost? Jaki niby humor?
-Wierz nie wszyscy mają talent do śpiewania. A jak ktoś ma poczucie humoru może nawet sam z siebie będzie się śmiał. 
-Dobra... Moim zdaniem karaoke to świetny pomysł- wtrąciła się Abbot-zgadzacie się ze mną?
-Tak ja się zgadzam. -Powiedziała reszta 
-Zapisuj Granger.


***


-Malfoy ty pierdolony arystokrato złaz wkońcu? -Wrzasnęłam. 
-Zamknij się szlamo ja tu próbuje zasnąć...
-Co ty... Ty popiepszona tchórzofretko idziemy na ten patrol a jak nie przyjdziesz tu  w ciągu minuty 
pujde tam do ciebie zawiąże cię dzięki lianom i później będę ciągnąć przez cały zamek!
-Merlinie zamknij jej wreszcie gembe, bo mi zaraz głowa pęknie. -Powiedział blondyn wchodząc do pokoju
-No brawo Książę Slytherinu wkońcu się do nas pofatygował. Brawo a teraz idziemy na patrol Malfoy!- Powiedziałam i szybko wyszłam z PWP po drodze zasłaniając sobie uszy słuchawkami. Z nich odrazu poleciała piosenka: Paramore- Still Into You 
Tak to ta piosenka była idealna. 
Razem z Malfoyem  chodziliśmy korytarzami w ciszy. Ja po chwili zaczęłam sobie nucić.
Najchętniej nawet bym zaśpiewała tą piosenkę, ale znaczenia niektórych słów by wzbudziły w nim podejrzenia. ( I'm Still Into You(tłum.- Nadal jestem w tobie zakochana< czy jakoś tak >)
Ciemne korytarze, muzyka i ja z moimi myślami. To było właśnie coś, czego potrzebuję w tej chwili. Moje myśli latały jak szalone.. 

Pojechać i go spotkać? Niebezpieczne, szalone, głupie.... Czyli idealne dla mnie. Ale... To bardzo trudna decyzją. Nie koniec JADĘ! Jadę i już. Teraz potrzebny Snape. Doskonale wiem o tym, że on ma kontakt z moim ojcem. Jeny musze się przyzwyczaić.
Lord Voldemort moim ojcem.
Bellatrix Leastange najgroźniejsza śmierciożerczyni moją matką.
Świat jest pojebany. 



***


Minęło kilka godzin. Mój patrol z Ślizgonem minął w ciszy. Nagle chłopak się odezwał. Powiedział jedno słowo:
-Koniec. 
I odszedł. Delikatnie się uśmiechnęłam. Teraz mogę odrazu się wybrać do Mistrza Eliksirów. Postanowiłam powiedzieć wszystko wprost. W końcu, po co owijać w bawełnę?
Jak burza weszłam do gabinetu Snape'a? Wysłałam mu szybkiego patronusa z wiadomością: "Ważna sprawa. Potrzebuję pana. Mam panu coś do przekazania. To pana zainteresuje. "
-Ghost, czemu mnie zrywasz z łóżka o tej porze?
-to ja powiem wprost. Wiem, że popracuje pan dla mojego ojca, Voldemorta. Ja chcę się z nim spotkać. Czy morze mi pan pomóc? 



---------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli ktoś chciałby zadawać jakieś pytania to zapraszam na mojego Aska: LINK
Rozdział pisany częściowo na telefonie. Noi niestety strasznie krótki... Ale następny morze wkońcu mi wyjdzie długi. 
Obiecałam, że może dodam, więc jest. Ale następny chyba nie będzie tak szybko. Ja naprawdę nie mam czasu i dlatego zawiesiłam bloga... Trzymajcie się ciepło:) 

piątek, 17 maja 2013

Przepraszam...

...ale zawieszam bloga.
Pomysły są praktycznie na całą historię która w świecie Melody będzie się kończyła jak bohaterka skończy 18 lub nawet 19 lat... Mam nawet ostatnio wenę w wyniku posłuchania kilku piosenek ale pomysł jaki mnie naszedł jest na zakończenie histori.
Jak już wspomniałam wena jest. Ale niestety czasu niema. Narazie się wziełam za czytanie kilku książek i za tydzień może dostanę taką na którą polowałam jakieś połtora roku... i jeszcze szkoła. Wakcje też się zbliżają. Więc coraz mniej czasu. Jedynie dla was mogę dokończyć 7rozdział. Ale jeżeli go dokończe bendzie mial pełno błędów bo tteraz mogę tylko wchodzić przez telefon i właśnie przez niego dokończylabym rozdzial bo już jest częściowo napisany.
Ale jeżeli ktoś polubił moją historię to za długo na mój powtrót niebędzie czekał. Dlaczego? Dlatego że ja mam dodatkową motywację. A mioanowicie: już prawie napiałam 7rozdziałów conie? To co już napisałam ulotniło sie z mojej głowy ale to czego nienapisalam cały czas w niej siedzi... Więc trzeba będzie się tego pozbyć ;)
Wrócę mniej więcej za miesiąc. Ale abym powrócilam muszę najpierw napisać kilka rozdzialów a czasu mam malo. Więc mam nadzieję że znajdą się osoby które bendą czekały na kontynuację historii Melody Black.
Pozdrawiam was i mam nadziję żejuż niedługo znowu się spotkamy na tym blogu.
Pisarka Mel
PS.Pisalam w pośpiechu więc są błędy i błagam o niewytykanie mi ich.

piątek, 19 kwietnia 2013

6. Niebezpieczna sprawa





Rozdział na powitanie majówki. Skończyłabym go wcześniej, ale ostatnio jak kończyłam była 21. Rodzice wpadli do pokoju zaczęli się wydzierać, czemu jeszcze nie śpię i że jest "strasznie późna pora" i zabrali mi laptopa. Więc rozdział dopiero teraz. Następny też mniej - więcej powinien być za tydzień-półtora.
UWAGA1
Ogólnie następne dziesięć rozdziałów już zaplanowanych. Więc mniej -więcej za 15-20 rozdziałów dojdziemy do wakacji. Mam nadzieje, że szybko do tego dojdziemy, bo wtedy będzie więcej akcji w opowiadaniu. To tyle.


18.04.2013r. Będę wspominać ten dzień. Pierwszy raz miałam w ciągu 12 godzin więcej niż 100 wyświetleń na blogu. A dokładnie 104. 19.04.2013r. Pierwszy 1000 wyświetleń na moim blogu. Narazie marzę o 2tys. Później coraz więcej... Ale moim zdaniem te pierwsze "100 wyświetleń w ciągu dnia", "1000wyświetleń na blogu" itp. ą ważne. A osoby, które też mają blogi pewnie wiedzą jak się cieszę ze mam coraz więcej wyświetleń. Jak dla mnie to cudowne uczucie.Za te wyświetlenia dziękuję Venetii Noks, która umieściła mojego blaga w Polecanych na "Dwóch Światach"  i moim zdaniem te wyświetlenia dzięki niej.
Wczoraj wzięłam się za czytanie poprzednich notek i rozumiem, że ktoś może być zniechęcony do mojej opowieści. Ale teraz będzie Sie więcej działo i mam nadzieje, że was nie zanudzę.
Nie przeciągając więcej:
Mam nadzieje, że tan rozdział jest lepszy:
Pisarka-Mel


------------------------------------------------------------------------



     Biegłam bardzo szybko. Do lekcji zostało mi 15 minut, ale miałam nadzieję, że złapię nauczycielkę. Jeszcze przed lekcją. Wiadomość z listu była dla mnie bardzo ważna. Musiałam bardzo szybko iść do dyrektora, aby dowiedzieć się, o co chodzi w tej sprawie. Ale najpierw musiałam się zwolnić, z co najmniej trzech pierwszych lekcji. Nawet jakby spotkanie skończyło się wcześniej sądzę, że będę musiała wszystko przemyśleć. Miałam takie przeczucie. Narazie myślę o treści listu:


"Droga Melody!

Właśnie dostałem bardzo interesującą wiadomość, która cię dotyczy. Oczekuję cię w moim gabinecie jak najszybciej. To dotyczy tego, co ci wczoraj powiedziałem. Proszę zwolnij się z lekcji, na co najmniej godzinę. Powiedz nauczycielom, że ja cię zwolniłem. 
         
                       
                              A.Dumbledore



Najbardziej ciekawi mnie, po co stary Drops wzywa mnie do gabinetu. To MUSI dotyczyć mojego "nowego ojca". 


Nagle zatrzymałam się pod salą od Numerologi i zaczęłam się rozglądać. Jak dobrze, że nauczycielka Numerologi zawsze przychodziła kilkanaście minut wcześniej. Wpadłam do sali jakby mnie gonił wściekły Hipogryf. 
-Pani Profesor!  
-Słucham panno Ghost. O co chodzi, że pani tu tak wpada prawie krzyczy?
-Chodzi o to, że dyrektor prosił mnie do swojego gabinetu i że mam się zwolnić z lekcji. Może mnie pani dzisiaj zwolnić w wszystkich lekcji? 
-Dyrektor cię wzywa? Dobrze, ale masz się dowiedzieć, co było na lekcjach a teraz, idż. 
-Dziękuje pani profesor do widzenia!- I wybiegłam z sali



***


Biegłam bardzo szybko. Uwielbiałam różnego rodzaju sporty, więc miałam dobrą kondycję. Po chwili już byłam  przed drzwiami i szybko weszłam do gabinetu, Dumbledora.
-Profesorze, o co chodzi z tym listem i tą wiadomością?- Powiedziałam od razu
-Dzień dobry Melody-Powiedział Dumbledore
-Dzień dobry profesorze, więc, o co chodzi z tym listem i wiadomością?
-Usiądź Melody. -Usiadłam 
-Więc profesor może mi wytłumaczyć to wszystko?
-Więc mogłem ci wysłać, patronusa ale za dużo uwagi by poświecił, więc napisałem do ciebie list. 
-A wiadomość? Z treści listu wynika, że jest ona związana z moim ojcem. 
-Tak. Jakieś pół godziny dostałem od niego wiadomość. Lord Voldemort dowiedział się,  że wiesz, że on jest twoim ojcem. 
-Co w związku z tym? - Przez całe emocje w ogóle nie myślałam o uprzejmości dla tego starszego człowieka.
-Twój ojciec chce cię poznać. Jak najszybciej.
-SŁUCHAM?!
-Tak. Lord Voldemort chce się z tobą zobaczyć. Ale on nie chce cię do niczego zmuszać. Sama masz podjąć decyzję czy się z nim spotkasz. Zrozumiem, jeżeli postanowisz i odmówić, ale i przyjąć propozycję. A jeżeli przyjmiesz to twój ojciec powiadomił mnie, że dowie się o twojej decyzji i będziesz mogła się z nim zobaczyć. Tego jak masz się z nim spotkać nie wiem.  I jak to o kreślił Tom Riddle w liście mam nie wiedzieć.
-Rozumiem. To wszystko, co chciał mi pan profesor przekazać?
-Tak, ale jako że jesteś prefektem mam ci do przekazania coś jeszcze.
-Słucham
-Na końcu, pazdziernika w tym roku będzie organizowany bal maskowy. Prosiłbym wszystkich prefektów o zrobienie plakatów, ustalenie zasad i zorganizowanie atrakcji.

Później jeszcze jakiś czas rozmawiałam z Dumbledorem na temat balu. Po wyjściu postanowiłam iść do PWP. 
-Podaj jakikolwiek cytat Paula Coelho- powiedziała kołatka, kiedy zapukałam w nią. 
-"Jed­no ci mówię z całą, pew­nością: życie może być krótkie al­bo długie, lecz ważne jest, w ja­ki sposób je przeżywamy. "
-Dobrze. Możesz przejść. -I przepuściła mnie do środka 

Była godzina 13. Czyli do przerwy obiadowej została jeszcze godzina. Postanowiłam ustalić czas i miejsce, w którym mogłabym się spotkać z resztą prefektów. Postanowiłam napisać krótkie wiadomości do wszystkich. Napis brzmiał tak:


Spotkanie prefektów: pokój na siódmym piętrze. Wejście: wielkie drewniane drzwi. Godzina: 18.30. Każdy prefekt, który się nie zjawi dostanie ujemne punkty dla swojego domu. -Zwołane spotkanie na polecenie dyrektora


Zaklęciem wysłałam karteczki do każdego z dormitoriów. 

Raczej nikt się nie dowie, że spotkanie urządzam w Pokoju Życzeń...



***


Postanowiłam udać się do kuchni.Spotkałam tam bardzo miłego skrzata - Zgredka, z którym miło porozmawiałam. Następnie udałam się szybko do swojego dormitorium. Z tamtąd wzięłam mój prywatny zeszyt i gitarę. Po tym udałam się do Pokoju Życzeń. Kiedy tam weszłam okazało się, że dzięki czarom było tam wszystko, czego chciałam: wielki parapet, na którym można usiąść, dużo puszystych poduszek, duże radio, z którego leciała spokojna muzyka i regał z książkami mugloskimi. uśmiechciąta ruszyłam w stronę parapetu po drodze zabierając poduszkę. Kiedy rozłożyłam się wygodnie na parapecie wzięłam do rąk mój prywatny piękny zeszyt. On pod wpływem mojego dotyku otworzył się. Zaczarowałam go tak, aby nigdy nie brakowało w nim kartek i mogłam tylko ja go otworzyć chyba, że pozwolę innej osobie go przejrzeć.  Narazie oprócz mnie nikt nie otworzył go. 
W zeszycie tym nie było żadnych powieści o moim życiu ani czegoś w rodzaju dziennika ani pamiętnika. W tym zeszycie były moje rysunki, moje piosenki i cytaty, które znajduję w różnych książkach itp.  
W tych trzech rzeczach potrafiłam ukazać moje uczucia. Najciekawsze jest to, że nawet okładka zeszytu to ukazuje. Zeszyt był specjalny do tego, aby samemu stworzyć okładkę. I ja tak zrobiłam.

Okładka przedstawiała okno i parapet. Za oknem widać było noc i księżyc w pełni. Na parapecie znajdował się rozłożony zeszyt a na nim ołówek. Na parapecie siedziała również dziewczyna z długimi ciemnymi kręconymi włosami, ubrana w luźne krótkie ubrania.. Dziewczyna miała opartą głowę o ścianę. Prawa noga opadła z parapetu a lewa była ułożona na parapecie tworząc kąt prosty. Na lewej nodze była oparta gitara i na obrazku widać było, że dziewczyna gra na niej delikatnie szarpiąc struny. Głowa ciemnowłosej odwrócona była tak, aby patrzyła na księżyc a on mógł rzucić na dziewczynę światło. 
Obrazek był zrobiony w czterech kolorach: czarny, szary, biały i ciemny niebieski. 
Prawie wszystko na obrazku wskazywało na to, że dziewczyną z obrazka jest Melody. Były tylko dwie rzeczy, które odrzucały tę opinię.Pierwsza to: to, że ciemnowłosa dziewczyna ma kręcone włosy a Melody ma proste. Druga: Nastolatka na rysunku ma oczy głębokiego koloru Ciemnego Błękitu. Widać je dzięki świetle księżyca.*

Na rysunku widać jakąś dziewczynę. Rysowałam to z głowy. Zresztą jak zawsze. Tylko jedno mnie zastanawiało. Przecież to mój zeszyt i mogłam siebie narysować.A nie narysowałam. Nawet sama nie wiem, dlaczego.
Przez chwilę brzdąkałam sobie na gitarze jedną z moich piosenek. Później wzięłam do ręki ołówek i zaczęłam na kartkę wylewać wszystkie moje odczucia. Powstał przerażający obrazek. Właśnie, kiedy skończyłam go rysować do pokoju ktoś wszedł. Wychodzi na to, że właśnie wybiła godzina 18.30 i czas na spotkanie prefektów. 



*- to, co jest podkreślone jest napisane z innej perspektywy. Czasami bendę tak robić, więc przygotujcie się;)

Mam nadzieje, że się wam podoba. I przepraszam za to, że rozdział krótki. Następny rozdział trochę dłuższy a 8 jeżeli się uda będzie naprawdę długi. 
Jeszcze raz pozdrowienia 
Pisarka-Mel

czwartek, 18 kwietnia 2013

5. List




     Obudzona "brutalnie" zmęczona dziewczyna przetarła i po chwili otworzyła oczy. Okazało się ,że jej współlokatorka postanowiła trząść biedną dziewczyną dopóki się nie obudzi.
-WSTAWAJ!- Krzyczała, co chwile Hanna
-Ja śpię! - Odpowiedziała Melody
-Właśnie widzę.
-To fajnie. Też możesz sobie pospać wiesz? A nie budzić ludzi o świcie!
-Jakie o świcie?   8.30.- Powiedziała Puchonka  z nadzieją, że dziewczyna wstanie.
-A, co mnie obchodzi, która godzina? Spóźnię się na lekcje. Pff, co mnie to obchodzi. JA O TAKIEJ GODZINIE ŚPIĘ LUDZIE!- Warknęła nastolatka
-Nie chcesz wstać? Dobra trzeba przejść do innych środków- opowiedziała Hanna i nim panna Ghost się zorientowała została zepchnięta z łóżka.
-Ejjj... Nie wiesz, że jak człowiek śpi to się mu nie przeszkadza, bo może cię krzywda spotkać?
-Jaka krzywda? Ja ci pomagam dziewczyno! Chyba nie chcesz zarobić szlabanu pierwszego dnia?
-Nie obchodzi mnie żaden szlaban! Ja śpię i koniec! -Powiedziała Melody i rozłożyła się "wygodnie" na podłodze żeby zasnąć.
-O nie wstajesz i idziesz do łazienki Sie ogarnąć! -Powiedziała Puchonka wciskając zdezorientowanej dziewczynie ubranie.
-a....
-Dobrałam z twojej szafy jak najlepsze a teraz idź, bo masz 15 min na ubranie się. -Powiedziała szybko Hanna
-Dobra, dobra ideeeeee... < Ziewa>, Dlaczego ludzie są tacy okrutni?- Mruknęła, Krukonka i zniknęła za drzwiami łazienki

***

-Ja ciągle nie rozumiem jak ty to zrobiłaś!- Mówiła chyba po raz setny panna Abbot.
-Ranny ile razy mam ci powtarzać, że ja się tego NAUCZYŁAM. -Powiedziała Melody
-Dobra rozumiem, rozumiem. Ale jak będzie kiedyś wolny weekend masz mnie trochę pouczyć jasne?
-Dobra, dobra, ale przestań w końcu paplać o tym.To zaczyna być naprawdę denerwujące- powiedziała lekko zdenerwowana przyszła panna Black
-No.No.No. Ghost. Widzisz nawet podobno sprawiedliwe Puchoniaczki cię nie lubią. Cóż za ironia losu.-No oczywiście właśnie musieli się pojawić Ślizgoni. No i powrócił stary Draco Malfoy.  Pewnie wyczuł u  niej zdenerwowanie w głosie.
-Wiesz, co twoje teksty robią się nudny. Może i masz cięty język, ale na mnie to nie robi wrażenia, więc daruj sobie. -Odpowiedziała Melody
-Nie mów takim tonem do mnie szlamo! Mugole cię nie nauczyli, że masz okazywać szacunek lepszym? Och no oczywiście, że nie wkońcu oni sami nawet tego nie umieją.-Powiedział... Właściwie wysyczał szanowny mam arystokrata
-Bo ciebie niby rodzice tego nauczyli? Aha już ci wierzę
-O szanowna szlama chce mi kazanie prawić? Naprawdę świat schodzi na Charłaki.
-Lepiej być szlamą niż durną fretką.
-Nie zaczynaj do mnie. Jeszcze szlamem się ubrudzę.
-Och, jakie to straszne. A poza tym nie nazywaj mnie szlamą, bo nią nie jestem jasne?
-Chyba ktoś ci przypierdolił, za co go wielbię ale jednak trzeba cię uświadomić( bez skojarzeń ) , że szlamą to ty jesteś w 100% procentach.
-Sorry, ale się mylisz. Nie masz o tym zielonego pojęcia, więc mógłbyś się nie wypowiadać na temat, o którym nic nie wiesz- zakończyła Melody i odeszła pociągając za sobą Hannę, która przyglądała się temu z rozszerzonymi szeroko oczami i odwracając głowę jakby oglądała mecz ping-ponga.
-To było dobre. Ale poorzesz mi w weekend z wyglądem?- Spytała panna Abbot
 -Tak pomogę, już ci przecież mówiłam
-A no tak...

Tego dnia Melody, kiedy została wepchnięta do łazienki postanowiła się jakoś ładnie ubrać żeby zrobić wrażenie i zmienić sobie wizerunek podczas tego półrocza. W końcu później będzie przerażającą córką samego Lorda Voldemorta. Więc kiedy (jeszcze) panna Ghost postanowiła wyjść z łazienki Hanna wręcz napadła ją. Dziewczyna była w łazience  niecałe 5 minut zdążyła się: odświeżyć, ubrać, zrobić sobie makijaż i fryzurę. A więc zachwycona Puchonka postanowiła wymusić na nastolatce naukę dobrego makijażu i fryzury w takim czasie. Niestety Melody nauczyła się tego nawet "nie wiedząc" o tym. Chciała tylko spełnić swoje postanowienie o zmianie wizerunku. Więc będzie musiała trochę pogłówkować zanim nauczy czegoś pannę Abbot.
***

Kiedy weszły do Wielkiej Sali musiały się rozdzielić. Melody ogólnie NIE lubiła,  Hufflepuffu ale w tym domu właśnie ją akceptowali. Ale też z tego domu lubiła TYLKO właśnie Hannę Abbot i Justina Flyn-Flechera.
Zawsze intrygował ją dom węża i bardzo chciała do niego trafić. Nawet tiara przydziału myślała o tym. Melody delikatnie się uśmiechnęła na to wspomnienie.

Wszyscy byli wystraszeni. Rozglądając się zauważyła, że tylko ci czystej krwi, którzy  mają całą rodzinę ze Slytherinu nie boją się. Nie były dwa wyjątki. Ona sama i ta mała odrobinie natrętna Hermiona Granger. 
Ona pewnie trafi do Revenlawu lub Gryffindoru. Nigdzie indziej nie pasuje. 

Ale akurat Melody miała szczęście. Jak tylko ona zostanie przydzielona do domu zaraz po niej będzie ta wkurzająca Granger . Mimo wszystko była ciekawa gdzie ona trafi.
Sama chciała bardzo trafić do, Slytherinu, ale wiedziała, że to nierealne. Była mugloaczką, więc na pewno nie trafi do domu "czystej krwi".  Gdyby nie pochodzenie to byłaby pewna, że trafi właśnie do tego domu.  Wiem, że potrafię być bardzo nie przyjemna, ale też lojalna. Coż, wiele osób sądziło, że Ślizgoni są po prostu chamscy, ale nie. Oni są względem siebie lojalni. Tylko Ślizgoni z Ślizgonami potrafili się świetnie zachowywać. Podczas pobytu w pociągu odkryła to. Ale do Slytherinu pasowała również, ponieważ była sprytna. A to główna cecha tego domu. 

Rozpoczęła się ceremonia. 
-Abbot Hanna-odezwała się McGonagall
-Hufflepuff!- Wrzasnęła tiara.
Do stolika podeszło już kilku uczniów.Nagle...
-Ghost Melody
Szybko podeszłam do stołka i założyłam Tiarę Przydziału.
Hmmm... Duża odwaga, spryt, mądrość a także uczciwość. Pasujesz do wszystkich domów. Rozumiem, że czujesz sentyment do domu Slytherina, ale nie przydzielę cię tam. Pasujesz tam to fakt. Wiem też, że jesteś odporna na różne szyderstwa, ale nie skarzę cię na 7lat męki. 
Widzę też, że masz jakby sporządzoną listę, jakie domy najbardziej szanujesz. Oczywiście na pierwszym miejscu jest Slythein. Później znajduje się Ravenclaw. Ostatnie miejsce mają Hufflepuff i Gryffindor. A więc...
-Ravenclaw!- Krzyknęła Tiara.
Wstałam ze stolika, oddałam tiarę i ruszyłam w stronę mojego domu. Nie byłam zbytnio zadowolona z przydziału. Tiara miała racje. Mam sentyment do Slytherinu. No, ale cóż poradzić...Musiałam się z tym przydziałem pogodzić. Usiadłam.
-Granger Hermiona
-Gryffindor!- Wrzasnął stary kapelusz. 
Na resztę ceremonii nie zwracałam uwagi oprócz przydzielenia pewnego platynowo włosego chłopca, który krążył cały czas w moich myślach...

Teraz było coś, co bardzo ją cieszyło. Nieświadomie bardzo dużo o tym myślała. Teraz była już pewna jednego. 
Będąc córką Toma Morvola Riddla znanego, jako Lord Voldemort i Bellatrix kiedyś Black teraz Leastrenge była czystej krwi. Więc tiara mogłaby z czystym sumieniem(, jeżeli je ma) przydzielić ją do Slytherinu. A przecież wiadome było, że po tym półroczu cała szkoła ma się dowiedzieć o jej pochodzeniu. Razem z tym Melody będzie miała nowy przydział. A jeżeli tira sądziła ze dziewczyna się "zmieniała" to jest jeszcze jeden argument. Tom Marvolo Riddle jest... był ostatnim potomkiem Salazara Slytherina. Teraz ona jest dziedziczką Slytherina. Ta świadomość dodawała dziewczynie pewności siebie. 

Pewnym krokiem doszła do stołu Krukonów. Ledwo usiadła a zaraz do niej DOLECIAŁA  Luna. 
-Jesteś! Już się bałam, że Nargle cię dopadły! Opowiadaj, czego chciał od ciebie dyrektor.-Powiedziała pełna emocji panna Lovegood
Rany, co jej powiedzieć?? Przecież Drops zakazał mi komukolwiek mówić. 
Muszę improwizować! 


-A tak! Przepraszam cię, że wcześniej się nie odezwałam. Całkowicie zapomniałam. Dumbledore wezwał mnie  i kazał porostu przekazać pewną sprawę prefektów reście. Chodzi o tą sprawę z konfliktem Gryfońsko -Ślizgońskim. Chciał zapewnić, że w tym roku będzie się starał jakoś te stosunki ocieplić. –Wypaliłam pierwsze, co mi wpadło do głowy.  Bardzo nie pasowało jej okłamywać, ale wiedziałam, że na razie muszę.
- A to dobrze nic poważniejszego. –Powiedziała i zaczęła sobie nakładać ogromną ilość sałaty. Melody mimo wszystko zachichotała. Wiedziała, że luna jest wielką miłośniczką sałaty, ale ilość tego ile ona jej je była przerażająca. Sałata to było podstawa w jadłospisie Luny Lovegood. Za to w jadłospisie Melody Ghost podstawą były płatki. Za to podstawą picia była woda. O tak woda a jeżeli była z jakimiś Mugolami w sklepie praktycznie zawsze kupowali jakiś energetyk na spółkę. Ale o jej przyjacielach którzy byli muglami wolała nie rozpamiętywać.*
Nagle w ich stronę ruszył  Flitwick z ich planami zajęć. Jak dotarł do stołu swoich podopiecznych** zaczął rozdawać im odpowiednie plany zajęć?.
-Ojejciu! Ale ja mam szczęście. te wróżby mugloskie naprawdę się sprawdzają! Ostatnio znalazłam czterolistną koniczynę. -Powiedziała radosna Luna
Melody cicho zachichotała. Dzięki swojemu dziwactwu Luna potrafiła być zabawna.
-A, jakie niby szczęście przyniosła ci czterolistna koniczyna? 
-No jak to, jakie?? Mam świetny plan zajęć. Sama spójrz. -Podała starszej przyjaciółce swój plan. 
-Ej to nie fair! Ty masz ze Ślizgonami w tygodniu 5godzin! Ja mam więcej! -Zdenerwowała Sie Melody. 
-Jak to??? Myślałam, że lubisz spędzać z nimi czas?...
-No lubię i ich docinki tak bardzo mi już nie przeszkadzają.
-Rozumiem. Ale chociaż masz jeden plus. Będziesz widziała pewnego platynowo włosego chłopaka...
-LUNA! Ja nie jestem taka jak te wszystkie lafiryndy, które się do niego mizdrzą. Przecież mnie znasz ja...
-... Ty yhym... Cytując po raz kolejny ciebie: " Zakochałam się w nim. Tak porostu. Tak jak cytat Paula Coelho***:
"Kocha się za nic. Nie is­tnieje żaden powód do miłości. ".
-Ej! Bo to prawda. " Kocha się za nic..."
-Oj dobra, dobra zakończmy ten temat.
-Zgoda. To, co wkońcu masz dzisiaj pierwsze?
-Wróżbiarstwo. To ja idę nie mogę się przecież spóźnić!- Powiedziała blondynka. Wzięła resztę sałaty z talerza, torbę i wyszła.
Szybko skończyłam jeść swoje płatki czekoladowe. Zerknęłam jeszcze raz na swój plan zajęć. Dowiadując się, że pierwszą  mam Numerologię szybko wyszłam z Wielkiej Sali. Ruszyłam w stronę wieży Prefektów. Potrzebowałam przecież książki na lekcje. Na szczęście Numerologię mam dopiero za godzinę. Kiedy weszłam do PWP zauważyłam, że są tu prefekci Slytherinu i prefekt Hufflepuffu - Ernie Mcmillan, którego nie lubię.  Oczywiście Mops był "przyklejony" do ramienia Draco. Ledo weszłam a z drzwi, które prowadzą do "korytarzyka" z dormitoriami dziewczyn wystrzeliła wręcz  Granger.

To Se porę znalazłaś dziewczyno! Akurat, kiedy ty wypadasz z dormitorium musi tu być "Książe Slytheinu" i 
Mops. Pewnie będę musiała łagodzić sytuację. Zresztą jak zwykle. 

-No no no czyżby szanowna panna szlamowata się spóźniła na lekcje?- Odezwał się Ślizgon.
-Nie Malfoy. Ja mam lekcje.W odróżnieniu od ciebie wiem, co to lekcje i wiem, kiedy na nie iść. -Powiedziała zła Gryfonka.

Narazie jeszcze nie muszę interweniować. Takie wymiany zdań są przecież na porządku dziennym... Prawda?

-Ty mała wredna idiotko! Niewolno ci tak się zwracać do lepszych!- Krzyknęła nagle Parkinson.
-Lepszych Parkinson naprawdę?- Postanowiłam się włączyć- wiesz chyba nawet on - tu wskazałam na Malfoya i cały czas mówiłam ze złośliwym uśmieszkiem.-Sądzi, że jesteś tyle warta, co worek łajna. Jak i nie mniej? Wiesz tyle, że taki mały worek. A jeżeli by porównywać go do twojej inteligencji  to powiedziałabym, że nawet grama by nie ważył. A i Granger- tu nagle brązowowłosa się spięła( Ona chyba myśli, że ja ją też mam zamiar zmieszać z ziemią) -dla twojej wiadomości Numerologia zaczyna Sie dopiero za godzinę, więc nie musisz się nigdzie śpieszyć.
Panna Granger szybko sięgnęła do torby i spłonęła rumieńcem. Naprawdę sądziła, że się spóźniła na Numerologie.
-Więc idę do biblioteki - mruknęła Granger
I wyszła. Nagle się odwróciłam i... Wybuchnełam śmiechem.
Parkinson teraz stała jakby zamrożona z przekomiczną miną. Usta szeroko otwarte tak samo jak oczy.A w połączeniu to z jej "mopsowatym" wyglądem, ( czyli twarz, ubrania i postawa) wyglądało to tak, że nie dało się nie zaśmiać.
Było też cos, co bardzo ją zaskoczyło i spowodowało jeszcze szerszy uśmiech na jej twarzy. To Draco Malfoy.
Widziała, że jak tylko zobaczył minę Ślizgonki zaczął tarzać się ze śmiechu.

On się z niej śmieje... On się z NIEJ śmieje... ON SIĘ Z NIEJ ŚMIEJE! Czyli... Naprawdę on za nią nie przepada... Cha Cha Mopsie i co? Moja przemowa, twoja mina i jeszcze zachowanie Ślizgona.. To daje mi 100:0. Oj Mopsico nie masz ze mną szans. 

Zerkając jeszcze raz na śmiejącego się Ślizgona, uśmiechnęłam Sie i ruszyłam w stronę mojego dormitorium. Wypowiedziałam hasło i weszłam do środka. Sądzę, że miałam dobry pomysł z takim hasłem i nie sądzę, aby ktoś, kto zechce wejść do mojego dormitorium zgadnie hasło.
Po wejściu do dormitorium wzięłam wszystkie potrzebne książki i już miałam wyjść, ale...
Przypomniałam sobie. Coś, co zawsze mnie odprężało i po tym zawsze miałam dobry humor. I na dodatek przypominało dobre chwile z przyjaciółmi.
Obchodziłam 10urodziny. Nie wiedziałam, kim jestem i że oni są mugloami, ale naprawdę byli wspaniałymi przyjaciółmi. Dostałam wtedy od nich pierwszy prawdziwy prezent: Duże słuchawki do słuchania muzyki. Minęło 5lat a ja ciągle je mam. Ale teraz są zaczarowane. Jak tylko je założę to albo leci z nich muzyka taka, jaka przypomina mój nastrój, albo taka, jaką chciała słuchać.
Szybko założyła słuchawki na uszy i wyszła z pokoju. Narazie miała w planach poczekać tą godzinę na błoniach w towarzystwie muzyki ze słuchawek i jakiejś dobrej, mugolskiej książki. Bo to właśnie takie książki ją fascynowały.
Idąc w stronę błoni lekko pod drygiwała w takt muzyki:  Pezet- Gdyby Miało Niebyć Jutra
Usiadłam wygodni od jednym z największych drzew. O tej porze mało osób było na błoniach. Nawet nie wiem, jaką książkę wzięła, więc szybko włożyłam rękę do torby w poszukiwaniu lektury. Szybko ją znalazłam. Jak na nią spojrzałam to się uśmiechnęłam. Dawno nie czytałam tej książki, ale wciąż bardzo ją kochałam. Książka nosiła nazwę: "Kroniki Świata Wynurzonego: 1. Nihal z Krainy Wiatru". Ledwo pogrążyłam się w lekturze a zaraz zostałam sprowadzona do świata żywych. Przy mnie siedziała sowa, która zawzięcie mnie dziobała. Przy nóżce miała zwitek pergaminu. Szybko go odwiązałam. Po przeczytaniu wiadomości zerwałam się z miejsca. To musiało być coś bardzo ważnego w końcu w wiadomości było napisane, że muszę się zjawić jak najszybciej. Więc biegłam.  A to, że byłam  ciekawa tylko dodało mi szybkości.



* - Więcej na ten temat będzie w 
Następnych rozdziałach.;) Jeżeli nie zmienię planów to w wakacje Melody się z nimi spotka :)

**-Flitwick jest opiekunem Krukonów.

***-Musicie się przyzwyczaić, że często będzie o Paulo Coelho, bo kocham jego cytaty. 
-------------------------------------------------------------------------

Hejka jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału. A na początku w ogóle nie miałam na niego pomysłu. A tu mi chyba wyszło całkiem nieźle. Jeżeli chodzi o błędy to wiem, że są i staram się, aby było ich jak najmniej, ale słabo mi to wychodzi. No, ale zmieniając temat: długo pisałam ten rozdział. Na następny też nie mam zbytnich pomysłów, ale jakoś przebrnę. No, ale szczególnie chciałam podziękować za powyżej 850 wejść. Może jak napisze 6 rozdział będzie ok.900-950 ... Bardzo na to liczę. Będę się starać pisać na bieżąco.
Narazie szukam bety, choć słabo mi to wychodzi.
Pozdrowienia
Pisarka-Mel



Obserwatorzy